Zakupy z mężem…

klotniaZwykle nie mam problemu z planowaniem swojego rozkładu dnia. Wiadomo, każdego dnia mnóstwo obowiązków. Grafik napięty, praktycznie każda godzina czymś zajęta. Dziś jednak wzięła sobie urlop w pracy z nadzieję, że nadgonię wreszcie trochę zaległości. W pierwszej kolejności miała to być wizyta w biurze rachunkowym http://www.finansowoksiegowe.pl/, ponieważ potrzebowałam pomocy w rozliczeniach podatkowych. Kolejno czekały mnie większe zakupy. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że o dziwo wybrał się na nie ze mną mój mąż. Stwierdził, że na wesele jego brata chce, żebym miała na sobie sukienkę, którą to on wybierze. Mój gust zwykle nie spotyka się z jego uznaniem. Nie trudno wyobrazić sobie czym zakończyły się te wspólne zakupy. Poza tym, że udało mi się kupić aż dwie pary rajstop, które i tak mi były potrzebne, to poza dodatkowymi emocjami związanymi z publiczną kłótnią, kupno sukienki spełzło na niczym… Miało być miło, spokojnie, szybkie zakupy i do domu. Niestety nie mogąc wybrać się na nie samodzielnie, szybko przekonałam się, jak kończą się zakupy z mężem.

Comments are closed.