Urlopik

urlop

No i w końcu jest!!! Wyczekany i utęskniony. Już naprawdę myślałam, że zwariuję i nie doczekam tego urlopu. Zarówno w domu, jak i pracy. Generalnie wiecie jak jest – jak człowiek jest zarobiony w pracy, a potem wraca do domu i ma masę rzeczy do zrobienia – od obiadu – po pranie i prasowanie. Fura tego wszystkiego, nie mówiąc już o jakichś dokładniejszych porządkach. Mam wrażenie – że ostatnio to już tylko z wierzchu wycieram wszystko, bo nie mam ani czasu ani weny brać się za porządki, a to tak naprawdę doprowadza mnie do szału. Bo chciałabym mieć porządek, a nie jestem w stanie go zrobić. A przecież nie o to też chodzi, żeby wracać z pracy do domu i całe wieczory sprzątać i nic innego nie robić. W każdym razie – ponieważ jestem już naprawdę strzępkiem nerwów – najwyższa pora na urlopik. Lecimy w tym roku całą rodziną do Hiszpanii. Będzie ciepło, dzieciaki będą miały co robić z animatorami, a ja łyknę słońca i wyleżę się za wszystkie czasy!

Comments are closed.