Szkoła

szkołaOkazuje się – że przedszkole to był pikuś. Teraz – kiedy moje starsze dziecko zaczęło szkołę – zaczął się szał logistycznego ogarniania całego dnia i jest to masakra… Niestety – w szkole godziny lekcyjne nie są już tak dopasowane do nas tak jak godziny otwarcia przedszkola, a świetlika szkolna ma swoje duże ograniczenia i do tego mała nie chce tam siedzieć po godzinach lekcyjnych – więc ruszyliśmy babcie z dziadkiem, żeby móc to jakoś dobrze zorganizować. No… a myślałam, że ciężko jest jak dzieci jeszcze chodziły do przedszkola. A tu psikus:)

Wiecie jak wygląda teraz nasz dzień? Rano wstaję dwie godziny przed wyjściem, szykuję siebie, a potem staram się dobudzić dzieci i ogarnąć je śniadaniowo, co zajmuje nam w sumie prawie godzinę… potem jest bieg do przedszkola i do szkoły – oczywiście wszędzie problemy narastają jakby liniowo – i jak wchodzę do pracy – to mam już serdecznie dość… a to przecież dopiero początek dnia… no cóż – nie będę już pisać jaka masarka jest dalej…

Comments are closed.