Na dziewięć lat więzienia za rozsyłanie spamu został skazany 30-letni
Amerykanin. Z rozsyłania niechcianej reklamowej korespondencji uczynił on
sobie doskonałe źródło utrzymania.
Wyrok sądu w Wirginii to pierwszy w USA przypadek orzeczenia za spam kary
więzienia (prokuratura żądała w czasie procesu nawet 15 lat więzienia).
Jeremy Jaynes (działał głównie w 2003 r.) potrafił wysyłać w świat nawet
kilka milionów maili reklamowych dziennie, podszywając się przy tym pod
fałszywe adresy nadawców. Spam uważany jest za jedną z plag globalnej
sieci - taka korespondencja zaśmieca odbiorcom skrzynki pocztowe, zabiera
im czas i zwiększa koszty połączeń internetowych.
Organizacja Spamhaus zwalczająca takie praktyki klasyfikowała Jaynesa na
ósmym miejscu na liście największych spamerów świata. Prokuratorzy
wyliczyli, że od firm, które płaciły mu za "usługi reklamowe" Jaynes
inkasował między 500 tys. a 750 tys. dol. miesięcznie. Jak się okazało,
posługiwał się przy tym m.in. skradzioną od firmy America Online bazą
adresów e-mailowych około 84 mln internautów. Za udzielanie Jaynesowi
pomocy sąd wcześniej ukarał także jego siostrę, skazując ją na grzywnę 7,5
tys. dol.
Według szacunków ekspertów spam stanowi nawet 75 proc. krążących po
świecie e-maili. Z raportu firmy badawczej Ferris Research z lutego 2005
r. wynika, że 10 na 12 wysyłanych na świecie e-maili można uznać za spam.
|