Archive for the ‘zycie’ Category

Męskie wycieczki

wtorek, Czerwiec 30th, 2015

bla bla bblaGdzie chodzą panowie? Chyba nie ma takiego który by regularnie nie odwiedzał marketów budowlanych, tak jak mój mąż. On tak ogląda dokładnie po prostu wszystko. Ostatnio z kolegą chyba ze 2 godziny oglądali świetliki do płyt warstwowych. Koledze były potrzebne do budowy drugiego garażu na podwórku. A mój mąż jak zwykle chętny do pomocy. Śmiałam się, że jak tak dalej pójdzie, to się chyba do kolegi przeprowadzi, bo nie było go w domu całe dnie i noce. Ale widziałam, że sprawia mu to niezłą frajdę. A jak skończyli to nagle mój mąż stwierdził, że u nas też by się przydał drugi garaż, bo się po prostu już nie mieścimy. No cóż, czeka mnie teraz forsowanie jego pomysłu. To nie tak, że nie ma racji, bo faktycznie jeden samochód zawsze stoi na dworze. Ale po prostu mieliśmy odłożone pieniądze na wakacje, nie byliśmy nigdzie już kilka lat. To wolałabym jednak pojechać na wakacje w tym roku. Wiem, że to co mąż planuje, to nie są bardzo wysokie koszty, ale na pewno wtedy nasze plany trzeba będzie zmodyfikować.

Ogrodowe szaleństwa

sobota, Maj 23rd, 2015

sloncePiękna pogoda za oknem – myślę, że to już czas żeby wyjąć dzieciakom zabawki ogrodowe i ponownie rozłożyć je na podwórku. Schowaliśmy je z mężem na zimę – co by śnieg ich nie zniszczył. Jesienią ubiegłego roku mąż zdecydował się postawić taki a’la magazynek na te wszystkie graty – i swoje i dzieciaków i kupił tanie blachy trapezowe. Okazało się, że złożenie tego było proste jak budowa sepa i spokojnie z kolegą sklecili mały szałerek. Wyszło szybko, tanio – bo to tania blacha – no i dzięki tej „inwestycji” nie trzeba było tego wszystkiego rozkładać do jednej śrubki i przewozić do moich rodziców (tak zrobiliśmy rok wcześniej i było strasznie dużo zamieszania…).

Ehhh – jak ja lubię wiosnę! Wszystko budzi się do życia, człowiek odzyskuje siły do działania i można w końcu też zrzucić te wszystkie ciepłe  i ciężkie futra, czapki i inne zimowe gadżety. No i słońce! Słońce daje energii do życia;) Będzie można robić grilla i wychodzić z kawą na podwórko! A dzieciaczki będą mogły cały dzień szaleć w ogrodzie!;)))

Zakupy z mężem…

czwartek, Kwiecień 2nd, 2015

klotniaZwykle nie mam problemu z planowaniem swojego rozkładu dnia. Wiadomo, każdego dnia mnóstwo obowiązków. Grafik napięty, praktycznie każda godzina czymś zajęta. Dziś jednak wzięła sobie urlop w pracy z nadzieję, że nadgonię wreszcie trochę zaległości. W pierwszej kolejności miała to być wizyta w biurze rachunkowym http://www.finansowoksiegowe.pl/, ponieważ potrzebowałam pomocy w rozliczeniach podatkowych. Kolejno czekały mnie większe zakupy. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że o dziwo wybrał się na nie ze mną mój mąż. Stwierdził, że na wesele jego brata chce, żebym miała na sobie sukienkę, którą to on wybierze. Mój gust zwykle nie spotyka się z jego uznaniem. Nie trudno wyobrazić sobie czym zakończyły się te wspólne zakupy. Poza tym, że udało mi się kupić aż dwie pary rajstop, które i tak mi były potrzebne, to poza dodatkowymi emocjami związanymi z publiczną kłótnią, kupno sukienki spełzło na niczym… Miało być miło, spokojnie, szybkie zakupy i do domu. Niestety nie mogąc wybrać się na nie samodzielnie, szybko przekonałam się, jak kończą się zakupy z mężem.

Przeprowadzka

piątek, Marzec 6th, 2015

przeprowadzkaPrzeprowadzka to był trudny dla nas czas. Chociaż firma transportowa www.transerwis.pl w tej kwestii sprawdziła się wprost doskonale, to jednak pakowanie, przygotowywanie wszystkiego, a potem rozpakowywanie nie dość, że zajęło nam wieki, to jeszcze stało się przyczynkiem do małej kłótni. Na szczęście cały tydzień upłynął szybko, ponieważ każdy miał coś do roboty. I dzieci, które na nowo aranżowały swoje małe przestrzenie i my, bo musieliśmy każdego dnia rozpakowywać kolejne pudła z przewiezionymi rzeczami. Do tego sporo spraw do załatwienia w pracy spowodowało, że postanowiliśmy wszystko na chwilę zostawić i wyjechać gdzieś na weekend. Odpocząć na łonie natury i dać sobie czas na przemyślenia, co i jak robić dalej. To był doskonały pomysł. Zregenerowaliśmy się, do tego przywieźliśmy ze sobą mnóstwo wspomnień i niezbędnej energii do działania. Wystarczyło wyjechać na dwa dni, by na codzienne sprawy znalazło się sporo ciekawych rozwiązań. Koniec końców kłótnie się skończyły i każdy był zadowolony oraz wesoły.